Aktualności - Jagielloński Uniwersytet Trzeciego Wieku
Z Ewą Pyrczak – studentką Historii Sztuki oraz lektorką języka angielskiego – rozmawia Magdalena Karlikowska-Pąsiek.
Praca w JUTW to dla mnie przede wszystkim przestrzeń niezwykłej wymiany. Spotykam tu osoby o ogromnej mądrości życiowej, od których sama bardzo wiele dostaję.
1. Pani Ewo, od lat prowadzi Pani w Jagiellońskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku pro publico bono lektorat języka angielskiego. Zawodowo też jest Pani związana z nauczaniem języka angielskiego. Co daje Pani działalność wolontariacka w JUTW? Czym różni się ona od pracy zawodowej lektorki?
Ewa Pyrczak - Praca w JUTW to dla mnie przede wszystkim przestrzeń niezwykłej wymiany. Spotykam tu osoby o ogromnej mądrości życiowej, od których sama bardzo wiele dostaję. Słuchając Pań – uczestniczek grupy konwersacyjnej opowiadających o swoich przeżyciach i dzielących się wrażeniami, widzę wyraźnie, że rację miał Shakespeare, mówiąc, że „(...) więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, niż się ich śniło waszym filozofom”. To właśnie, na przykład, dzięki studentom z Teatrologii miałam okazję wybrać się kilka razy na spektakle, na które sama pewnie bym nie trafiła – jak chociażby wyjazd do Teatru Roma w Warszawie, połączony z wizytą w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. To była ogromna przyjemność. Brałam też kilka razy udział w fascynujących warsztatach prowadzonych tu, w Krakowie, w Teatrze Bagatela. Nigdy nie marzyłam, żeby zostać aktorką i dotąd odwiedzałam teatr wyłącznie jako widz. A to doświadczenie otworzyło przede mną zupełnie nieznane obszary – te po drugiej stronie rampy. Tak, relacja z uczestnikami moich zajęć stale mnie rozwija i inspiruje. Dla mnie nie ma różnicy między wolontariatem i moją pracą zawodową. W obu sytuacjach staram się wkładać w to, co robię, maksimum zaangażowania i serca. Teraz, gdy jestem na emeryturze i „już nic nie muszę”, pracuję z tymi, którzy chcą rozwijać swój język dla samej przyjemności rozmowy z osobami o podobnych wrażliwościach. I w tych kontaktach chcą wyrażać się piękniej, wyjść poza prosty język z podręczników dla początkujących, umożliwiający tylko dogadanie się w sytuacjach turystycznych. Właśnie takie osoby, doceniające wyrafinowany język i kontakty towarzyskie, uczestniczą w moich konwersatoriach na JUTW. Ta sama zasada kieruje moim autorskim projektem English for Cultured Explorers prowadzonym poza Uniwersytetem. Interesuję się sztuką i lubię szperać w internecie. Gdy znajdę coś pięknego, chcę się tym dzielić z innymi, żeby też mieli z tego radość. Na mojej stronie internetowej, do której serdecznie zapraszam Wszystkich PT Czytelników: ewapyrczak.com, staram się pokazywać, że język angielski to nie tylko lista słówek, które kiedyś trzeba było zakuć, albo nudne ćwiczenia gramatyczne. To bardzo użyteczne narzędzie, pozwalające w przestrzeni internetu odkrywać piękno, którym dzielą się inni ludzie, nierzadko bardzo odlegli od nas geograficznie i kulturowo. A jak już się tym nacieszymy, to warto swoje radości podać dalej, też po angielsku. I tak, bez skomplikowanych struktur gramatycznych, kiedy wystarczy kilka wzorów zdań, garść przymiotników troszkę ciekawszych niż „nice”, możemy mówić pięknie po angielsku tak pięknie, jak to robimy po polsku.
2. Prowadziła Pani dla grupy teatrologicznej JUTW kurs „Londyn: kultura i język”. Uczestnicy wspominali nie tylko naukę, lecz także atmosferę, która pomagała przełamać lęk przed mówieniem. Jak pracuje Pani z seniorami, by dodawać im odwagi w używaniu języka?
E.P.: Staram się stwarzać atmosferę współpracy i wymiany myśli, nawet jeśli wyrażane są prosto, czasem nie do końca poprawnie. Każdy z nas ma swoje niepowtarzalne doświadczenia i jeśli zaczniemy się nimi dzielić, nasza uwaga przekierowuje się na to „nowe”. Nikt wtedy nie patrzy na niedociągnięcia, po prostu chcemy się dowiedzieć, co ta druga osoba może nam dać. Doświadczenia i przemyślenia słuchaczy są fascynujące – moją rolą jest jedynie pomóc im ubrać te piękne treści w angielskie słowa. Nowe elementy języka ćwiczymy w rozmowie. Najważniejsze jest tutaj poczucie bezpieczeństwa. Krytykowanie czy nieprzyjemne uwagi są surowo zabronione. Wszyscy się uczymy, wszyscy popełniamy błędy, bo to jest nieodzowny element nauki. Jeżeli będziemy się wzajemnie wspierać, każda osoba osiągnie znacznie więcej niż w pojedynkę. Doskonale się sprawdza postawienie ucznia w roli nauczyciela. Czujemy wtedy większą odpowiedzialność, jesteśmy bardziej uważni. Widzę czasem błysk satysfakcji w oczach osoby na potencjalnie niższym poziomie zaawansowania, która podpowiada jakieś słowo partnerce mówiącej znacznie swobodniej. Wspomniany kurs „Londyn: kultura i język” był dla mnie ogromnym wyzwaniem, ponieważ stworzyłam go zupełnie od zera. Przydało się tu moje wieloletnie doświadczenie lektorki i Dyplom Nauczania Języków Obcych Uniwersytetu Cambridge (DELTA), z którego nadal jestem bardzo dumna. Jako „podstawę programową” przyjęłam plan wycieczki. Do każdego punktu na mapie, do każdego wydarzenia dopisywałam kontekst kulturowy oraz przygotowywałam praktyczny język, przydatny dokładnie w tych konkretnych sytuacjach. Kosztowało to sporo pracy, ale mam nadzieję, że udało mi się dodać jeszcze troszkę więcej radości do tej wyprawy. Sądząc po uśmiechniętych, zadowolonych twarzach na zdjęciach z wycieczki, ta językowa przed-przygoda przyniosła Uczestnikom realną wartość i radość. Barierę językową przełamujemy właśnie tak: poprzez autentyczne zaangażowanie i rozmawianie o sprawach istotnych. Kiedy skupiamy się na nastroju londyńskiej ulicy czy atmosferze spektaklu, lęk przed popełnieniem błędu naturalnie znika, ustępując miejsca pięknej, swobodnej rozmowie.
3. Doświadcza Pani JUTW z dwóch perspektyw – jako studentka i wykładowczyni. Jak patrzy Pani na to miejsce? Co, Pani zdaniem, daje ono seniorom poza wiedzą? Gdyby miała Pani jednym zdaniem odpowiedzieć na pytanie, co JUTW zmienia w życiu człowieka po sześćdziesiątce, siedemdziesiątce czy osiemdziesiątce – co by Pani powiedziała?
E.P.: JUTW to przestrzeń niezwykłej „elegancji ducha”, w której dojrzałość staje się ogromnym atutem i źródłem inspiracji. To miejsce buduje silne poczucie przynależności do wspólnoty osób, które nieustannie patrzą na świat z zachwytem i pragną dzielić go z innymi. Gdybym miała ująć to w jednym zdaniu: JUTW wnosi w życie piękny, ożywczy rytm, przekształcając codzienność w fascynującą podróż pełną głębokich spotkań i nowych horyzontów intelektualnych.
4. Z perspektywy czasu, co najbardziej ceni Pani w swojej obecności w JUTW — jako studentka, lektorka i uczestniczka tej wspólnoty?
E.P.: Najbardziej cenię autentyczność i to, jak bardzo nawzajem się inspirujemy. Jako studentka Historii Sztuki karmię się wiedzą i pasją Pana Profesora, jako lektorka mam zaszczyt towarzyszyć moim słuchaczom w odkrywaniu ich językowej swobody, a jako członkini tej społeczności czuję ogromną wdzięczność, że mogę dzielić przestrzeń z ludźmi o podobnej wrażliwości na piękno i kulturę. JUTW to dla mnie świetny dowód na to, że ciekawość świata i gotowość do odkrywania nowych obszarów życia po prostu nie mają wieku.
Foto. Magdalena Karlikowska-Pąsiek