Aktualności - Jagielloński Uniwersytet Trzeciego Wieku
Z Elżbietą Stawiarz – studentką JUTW oraz emerytowaną pracownicą biura JUTW rozmawia Magdalena Karlikowska-Pąsiek.
Przygotowania do nowego roku akademickiego trwają w najlepsze. Już niedługo spotkamy się ponownie w salach wykładowych. Nowy rok akademicki zawsze niesie ze sobą mniejsze lub większe innowacje. Tym razem jest to cykl wywiadów #ludzieJUTW, w ramach którego raz w miesiącu w naszych mediach społecznościowych będziemy publikować krótkie rozmowy ze studentami Jagiellońskiego UTW. Jesteście Państwo nietuzinkową społecznością. Niemal każda biografia to gotowy materiał na książkę lub film. Z roku na rok audytorium jest coraz większe (już ponad 800 osób). Z tego powodu chcemy wyjść naprzeciw głównej misji UTW – integracji oraz aktywizacji seniorów – i zaprosić Państwa do nawiązania bliższych relacji. Zatem serdecznie zapraszamy do lektury!
1. Elu, w roku akademickim 2025/2026 zostaniesz ponownie naszą studentką. Większość społeczności JUTW kojarzy Cię z pracy w biurze. Wiemy jednak, że przygodę z Jagiellońskim UTW zaczęłaś w... właśnie, w którym to było roku? Jak według Ciebie na przestrzeni lat zmienił się Jagielloński Uniwersytet Trzeciego Wieku oraz kultowe już wykłady z Profesorem Piotrem Krasnym? Wiemy, że kiedyś studiowałaś Historię sztuki, na którą ponownie wracasz jako studentka w październiku.
Elżbieta Stawiarz: Moja przygoda z Jagiellońskim UTW rozpoczęła się jesienią 2008 roku. W lutym przeprowadziłam się do Krakowa i po urządzeniu mieszkania pomyślałam, że najwyższy czas zacząć urządzać siebie :) W listopadzie zaglądnęłam do Collegium Kołłątaja, do siedziby JUTW, i tak już zostałam na cztery lata. Byłam jedną z najmłodszych studentek (jeżeli nie najmłodszą), ale wtedy próg wiekowy wynosił 40+. Nie było kierunków – formuła Uniwersytetu różniła się nieco od dzisiejszej: był rok pierwszy i rok wyższy, w skład którego wchodzili słuchacze roku drugiego i trzeciego. Sala nr 1, w której odbywały się zajęcia, mieściła zaledwie 100 osób. Najpierw było spotkanie roku pierwszego, później wyższego. Wykłady odbywały się w poniedziałki i środy, i nie było żadnych płatności – pracownicy naukowi spotykali się z seniorami pro publico bono, my zaś dziękowaliśmy wykładowcom kwiatami i wielkim zaangażowaniem. Niewielka liczba słuchaczy miała możliwość rozwijania zainteresowań na seminariach, które liczyły 10-15 osób – ja uczestniczyłam w seminarium z historii sztuki „Cracoviana”. Opiekowali się nami głównie doktoranci UJ. Spotykaliśmy się co dwa, trzy tygodnie, każdy z uczestników przygotowywał wybrany, wcześniej uzgodniony temat, a na spotkaniu przedstawiał go wraz z prezentacją. Ja wybrałam temat „Kwartał Uniwersytecki”, czyli historię i architekturę Collegiów UJ. Czuwała nad nami Pani dr Urszula Bęczkowska, wtedy doktorantka Profesora Piotra Krasnego. Takie zadania bardzo nas aktywizowały i rozwijały. Bardzo szanowaliśmy wszystkich wykładowców za to, że poświęcali nam swój cenny czas i dzielili się z nami wiedzą. Ponieważ jestem osobą aktywną, nie znoszącą próżni, wkrótce po przyjęciu do grona słuchaczy zaczęłam pomagać Paniom zatrudnionym w biurze JUTW w drobnych pracach biurowych – oczywiście wolontariacko. Po czterech latach, kiedy zmieniła się osoba kierująca uniwersytetem, moja wiedza o jednostce okazała się bardzo przydatna, zostałam więc zatrudniona na cząstkę etatu w biurze JUTW. I tak minęło trzynaście lat :)
2. W jakiej roli czujesz się lepiej: pracownicy czy studentki JUTW?
E. S.: Nieważne, kim się jest: pracownicą czy słuchaczką JUTW. Ważne, żeby robić w życiu coś istotnego, coś, co pozostanie po nas. Ważne, żeby znać nie tylko cenę, ale przede wszystkim wartość tego, co się robi. I robić to z uśmiechem nawet wtedy, kiedy życie doświadcza nas smutkiem. Trzeba się starać z codziennego krojenia chleba uczynić krojenie tortu urodzinowego.
3. Za co lubisz JUTW i dlaczego według Ciebie warto dołączyć do naszej społeczności?
E. S.: Fundamentalną ideą wszystkich uniwersytetów trzeciego wieku jest integracja i aktywizacja. Jestem tego najlepszym przykładem. Przyjeżdżając do Krakowa, nie znałam tu nikogo. Teraz mam sporą garstkę znajomych, a nawet przyjaciół, dzięki którym życie stało się pełniejsze i piękniejsze. Śmiało mogę powiedzieć, że jako kobieta narodziłam się tu po raz drugi.
Tego życzę wszystkim studentom Jagiellońskiego UTW.
fot. Magdalena Karlikowska-Pąsiek